"W końcu doszliśmy do mojego domu. Było już naprawdę bardzo późno, a ja nawet nie zadzwoniłam do mamy.
Skarciłam się w myślach.
-A więc tu mieszkasz Agnieszko?
-Tak, to tutaj. Dziękuję za poświęcony mi czas.-uśmiechnęłam się delikatnie.
Gdy wypowiedziałam te słowa, Rafał zaczął się do mnie przybliżać...
Przeraziłam się..."
Był coraz bliżej i bliżej. W końcu nasze twarze dzielił jedynie centymetr i nasze usta złączyły się w pocałunku. Szybko oderwałam się od faceta i nic nie mówiąc pobiegłam do domu. Roztrzęsiona wpadłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Jak ja mam się teraz pokazać w szkole? Jego wzrok na mnie. Tak strasznie boję się jutra.
***
Szłam korytarzem, rozglądając się. Chciałam uniknąć Rafała. Los jednak jak zwykle zaczął płatać mi figle. Gdy spuściłam głowę w dół, aby zobaczyć czy przypadkiem nie rozwiązała mi się sznurówka, wpadłam na mężczyznę. Był ode mnie wyższy, więc odruchowo spojrzałam w górę. Jego wzrok powędrował na moje usta po chwili ponownie wracając do oczu i tak w kółko. Ja również błądziłam wzrokiem po jego twarzy. Nie mogłam się ruszyć. I powodem tego nie był jedynie mocny uścisk Rafała, lecz również moja niechęć do wykonania jakiegokolwiek ruchu. Czemu czułam się przy nim tak dobrze, chociaż starałam się go unikać? To chore. Po dłuższej chwili usłyszałam 5 słów, które z niewiadomych powodów uderzyły w moje serce.
-Nie możemy się więcej spotykać.- powiedział mężczyzna z ogromną powagą.
Byłam przerażona. Tak naprawdę to nie wiem dlaczego, ale poczułam do niego sympatię. Teraz. Akurat w tym momencie, w którym powiadomił mnie o fakcie iż nie możemy się spotykać.
-Co? Dlaczego?-wypowiedziałam te słowa z taką śmiałością, że sama się sobie zdziwiłam. Lecz było to jak myślę spowodowane moim oburzeniem.
On jednak nic nie mówiąc chwycił mnie za rękę tak mocno, że chyba nie dopływała mi do niej krew i pociągnął za sobą w stronę pomieszczenia w szkole, o którym wcześniej nie wiedziałam. Weszliśmy do niego przez duże i dość masywne drzwi. Pokój był duży i przestronny.
-Dlaczego mnie tu przyprowadziłeś?-Spytałam oszołomiona i zdenerwowana.
Rafał nic nie powiedział, tylko usiadł na krześle i schował twarz w dłoniach.
-O co tu do cholery chodzi?! Po co ta cała szopka co?
Spojrzał na mnie ze smutkiem w oczach. Ten wzrok sprawił, że nogi się pode mną ugięły.
Wzięłam dla siebie drugie krzesło i usiadłam obok niego. Nie rozumiałam nic z tej sytuacji, ale zrobiło mi się go żal.
-To nie jest tak jak myślisz...-odrzekł tak cicho, że ledwo go usłyszałam.
*Perspektywa Rafała*
Nie mogłem już dłużej wytrzymać, ona nic nie rozumie. Nie mam jej tego za złe, bo sam na jej miejscu nie wiedziałbym o co chodzi... Ale ja nie mogę się powstrzymać, gdy na nią patrzę to po prostu mnie ponosi, nie mogę nad sobą zapanować.
W końcu wodze puściły i mimowolnie złapałem ją za tył głowy przyciągając do siebie i łącząc nasze twarze w namiętnym pocałunku. Myślałem, że będzie tego chciała, ale gdy nasze usta się rozłączyły, wstała i odsunęła się do tyłu.
-Najpierw mówisz "Nie możemy się spotykać"-zacytowała moje wcześniejsze słowa- a teraz co? Może mi zaraz powiesz "Chodź się ruchać"?
Patrzyłem na nią, a ona na mnie. Miała rację. Zaprzeczałem sam sobie. Ale musiałem. Nie miałem innego wyjścia. To wszystko jest takie zagmatwane, ale ani wam, ani jej nie mogę zdradzić prawdy.
*Perspektywa Agnieszki*
Znam prywatnie Rafała w sumie jeden dzień, a już poczułam do niego coś, czego nigdy wcześniej nie czułam. To było dziwne. Ale oczekiwałam jego tłumaczeń.
-Nie masz mi nic do powiedzenia?-krzyknęłam w geście zdenerwowania.
-Nie.-powiedział srogo na mnie patrząc, po czym wstał i wyszedł z pomieszczenia trzaskając drzwiami.
Wytłumaczy mi ktoś o co mu chodzi?
Bo ja już mam serdecznie dość na dzisiaj.
_________________________________________________________________________
Elo, elo! Mamy już 3 rozdział! Po dłuższej przerwie, ale jest! Bardzo dużo się tu wydarzyło! Następny rozdział możliwe, że ukarze się w poniedziałek! Pozdrawiam :>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz