A więc na początek może wam się przedstawię, nazywam się Agnieszka i mam 18 lat. Opowiem wam moją historię, która może wielu z was zaciekawić i pouczyć. Nie przedłużając... Jeśli jesteście ciekawi to czytajcie.
_______________________________________________________________________________
Do mojej głowy dostał się bardzo głośny i nieprzyjemny dźwięk. Tak... to oczywiście mój ukochany budzik, który zadręcza mnie swoją melodią codziennie o tej samej godzinie.
Spojrzałam na zegarek: 6:00. Tak jak myślałam, lecz wolałam się jednak upewnić. Wstałam żwawo aby odeszło zapotrzebowanie dalszego snu. Ruszyłam w stronę łazienki i przemyłam twarz zimną wodą, a następnie szybkim ruchem zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Zawsze mam problem z wyjściem, bo ciepłe strumienie wody na moim ciele po prostu uzależniają. Po umyciu się ubrałam przygotowane poprzedniego dnia ciuchy. Podskakując ruszyłam w stronę kuchni, aby przywitać się z mamą i zjeść śniadanie. Aby uniknąć dalszych nieporozumień, powiem wam, że mój tato nie żyje. Zmarł w wypadku 2 lata temu. Dlaczego? Bo jakiś wariat postanowił, że zamiast 50 km/h będzie jechał 150... Już się pozbierałam, ale lepiej byłoby mieć ojca co nie? Zostawmy ten temat na kiedy indziej.
Po zjedzonym śniadaniu podbiegłam jeszcze do toaletki, rozczesałam włosy i zrobiłam delikatny makijaż, który jedynie minimalnie podkreślał moją urodę.
Wyszłam z domu ok. godziny 7:30. Wsiadłam w autobus i po 15 minutach byłam już pod moją "ukochaną" szkołą.
Nienawidziłam tu przychodzić. Pełno dziewczyn, które jedyne o czym marzą to strata dziewictwa. Od groma chłopców, dla których płeć przeciwna to zabawki. Ich zdaniem można je oddać komuś innemu jak się znudzą.
Papierosy? Używki? Nie moja bajka. Walka o popularność? Seks za pieniądze? Stanowczo nie.
Nie jestem taka jak inni. Niech sobie mówią na mnie "cnotka przyzwoitka", ale ja znam swoją wartość i wiem, że muszę być asertywna.
Weszłam do klasy. Delikatnie położyłam torebkę na ławce i opadłam na krzesło. Pomieszczenie było prawie puste. Rozglądnęłam się i nie minęło wiele czasu, gdy w całej szkole rozległ się dźwięk dzwonka. Do klasy weszła cała moja "szkolna rodzina", a tuż za nimi profesor. Nie jaki Pan Rafał Kisieliński. Nigdy go nie lubiłam. Był młody, ostry i nieprzewidywalny.
Wszyscy już usiedli na swoich miejscach i nastała niebywała cisza. Mężczyzna stojący na środku sali zmierzył wszystkich po kolei wzrokiem i przemówił swoim męskim głosem:
-Nie raczycie wstać i powiedzieć mi dzień dobry? Jak was wychowano?
Cała klasa posłusznie wstała i wypowiedziała te dwa, jakże ważne dla profesora słowa. Ponownie usiedliśmy i rozpoczęła się katastrofalna dla wszystkich chwila.
-No to co? Jest ktoś chętny do odpowiedzi?-mężczyzna uśmiechnął się chytrze i przejechał palcami po brodzie udając zamyślenie.
-Który dziś mamy? Ah... 13. Kim jest osoba z numerem trzynastym?
Pech chciał, że byłam to właśnie ja. Tak wiem, powinnam się była nauczyć, ale wolałam przygotować się na sprawdzian z innego przedmiotu. Wyszłam na środek klasy ze spuszczoną głową. Nauczyciel usiadł na swoim obrotowym krześle i spojrzał badając moje ciało od stóp do głów. Poczułam się bardzo nieswojo, więc odchrząknęłam znacząco, co wyrwało mężczyznę z zamyślenia.
-A więc panno Agnieszko...-nie dokończył, bo znowu wpadł w jakby trans wpatrując się we mnie w przedziwny sposób, po chwili jednak oprzytomniał i dokończył wcześniej rozpoczęte zdanie:
-Ma pani szczęście, bo dziś mam wyjątkowo dobry humor. Wróć na miejsce.
Otworzyłam szeroko oczy wykonując polecenie. Pierwszy raz odkąd jestem w tej szkole on odpuścił komuś odpowiadanie. Czy to aby nie dziwne?
_______________________________________________________________________________
A więc mamy pierwszy rozdział.
Troszkę krótki i moim zdaniem mało ciekawy, ale akcja dopiero się rozkręci.
Pozdrawiam ;)
Bardzo fajne :) ;** Polecam
OdpowiedzUsuńNo no podoba mi sie :) czekam na nexta
OdpowiedzUsuńZaaajebiste :)
OdpowiedzUsuń